Spin Room

Nowoczesna strona polityki.

Najważniejsze polityczne trendy w kampanii prezydenckiej

Posted on | Grudzień 2, 2012 | No Comments

Minął prawie miesiąc od końca kampanii prezydenckiej w USA. Republikanie chcą jak najszybciej zapomnieć o Romneyu, a prezydent Obama ma nowe kłopoty – nie tylko konflikt na Bliskim Wschodzie, ale także trudne negocjacje dotyczące tzw. „klifu fiskalnego”.  Kampania 2012 nie była tak spektakularna jak ta w 2008 roku. Ale mimo wszystko wyznaczyła nowe trendy, zarówno w sposobie prowadzenia walki politycznej, jak i zmiany w całym ekosystemie. Oto trzy ważne trendy, które mogą być istotne także z perspektywy polskiej polityki.

Era „Fact Checkers” W sytuacji, w której media są podzielone i spolaryzowane, coraz większe znaczenie mają niezależne podmioty, które sprawdzają fakty po obu stronach. W tym roku największe znaczenie miały np. PolitiFact.com, projekt Tampa Bay Times, FactCheck.org (projekt Annaberg Policy Center), oraz serwis – w zasadzie cykl tekstów –  „Fact Checker” reportera Washington Post Glenna Kasslera. Te serwisy – ich „wyroki” dotyczącego prawdziwości spotów, wypowiedzi itd były bardzo często cytowane w czasie kampanii przez obie strony. Były także bardzo często krytykowane, zarówno przez Republikanów jak i Demokratów. To właśnie wokół „fact checkers” toczyła się znaczna część dyskusji w tej kampanii.

Era „Big Data” Rok 2012 oznaczał śmierć tradycyjnego dzielenia elektoratu na duże, ściśle określone grupy – np. „soccer moms”, „security moms”,  „NASCAR dads” itd. Te podziały, doprowadzone do perfekcji w kampaniach w latach 90tych i później, ustępują miejsca innemu spojrzeniu na elektorat – przyporządkowywaniu poglądów politycznych itd do konkretnych ludzi, i tworzenia z nich wąskich grup np. „mężczyźni, Latynosi w Nevadzie po 35 roku życia”. To było możliwe dzięki bezprecedensowemu wysiłkowi sztabu Obamy, który zbudował gigantyczną, zunifikowaną bazę danych całego elektoratu, a następnie dostosował do tych wąskich grup przekaz kampanii, rozbijając go na dziesiątki i setki osobnych pakietów. To w połączeniu z precyzyjnie działającymi wolontariuszami i dostosowanym przekazem telewizyjnym (projekt „Optimizer”) zapewniło mu zwycięstwo.  Po stronie medialnej, analitycy opierający się na danych – jak Nate Silver – wygrali z dziennikarzami bazującymi na instynkcie, intuicji, dostępie do sztabów i doświadczeniu w opisywaniu kampanii.

W ramach analizy danych zespół Obamy – w projektach o kodowych nazwach „Narhwal” i „Dreamcatcher” (więcej o ekipie, która je stworzyła tutaj)  zbudował dużą przewagę nad zespołem Romney, także pod względem infrastruktury IT wspierającej gromadzenie danych i aplikacje dla wolontariuszy, zunifikowane w systemie „Dashboard”.

Era memów Obama nie jest „pierwszym prezydentem nowych mediów”, ale raczej „pierwszym prezydentem memów”. Jego sztab świadomie budował przekaz oparty na wiralnych kawałkach informacji – zdjęciach, filmach, infografikach, prostych określeniach, które miały krążyć na Twitterze i na innych platformach. Zdjęcie stanowiące ilustrację dla tego tekstu stało się najczęściej retweetowanym na TT i udostępnianym na Facebooku wpisem. Sztab Obamy udostępnił je w noc wyborczą, tuż po tym jak sieci telewizyjne oficjalnie ogłosiły zwycięstwo Obamy.

Te trzy trendy będą zyskiwać na znaczeniu w przyszłości, także w Polsce, chociaż jak zwykle tylko niektóre metody z USA mogą być przeniesione na nasz grunt.

Tekst jest rozbudowaną wersją artykułu, który ukazał się wcześniej na serwisie 300polityka. 

Comments

Leave a Reply