Spin Room

Nowoczesna strona polityki.

Bittergate: zwycięstwo nowych mediów?

Posted on | kwiecień 17, 2008 | 2 Comments

Obserwacja medialnej burzy wokół komentarzy Baracka Obamy to fascynujące zajęcie. Burza ta przetoczyła się przez wszystkie media i wszystkie możliwe płaszczyzny, od blogów na dailykos po programy publicystyczne takie jak Meet The Press. Jednak nie mniej fascynujące jest to, w jaki sposób sławne już zdanie Obamy trafiło do mediów oraz kto i w jakich okolicznościach je zanotował. New York Times opublikował niedawno duży tekst na ten temat. Warto dokładniej przyjrzeć się tej sprawie, gdyż może ona stać się punktem zwrotnym naszego postrzegania roli dziennikarstwa obywatelskiego.

Fakty są takie : Mayhill Fowler, zaangażowana od ponad roku jak dziennikarka w na stronie OffTheBus.net, będącej częścią liberalnego serwisu Huffington Post opublikowała w piątek reportaż z fundraisera Obamy który odbył się poprzedniej niedzieli w San Francisco. Mayhill podróżowała już z Obamą w Pennsylwanii, pisała też o tym co działo się na innych fundraiserach organizowanych przez jego kampanię.

Fowler wsparła też tego kandydata finansowo – maksymalną dozwoloną przez prawo sumą 2300 dolarów. Dokonała też dotacji na rzecz Hillary Clinton i Freda Thompsona.

Przyznaje się bez ogródek do swoich sympatii politycznych :

„Jestem zwolenniczką Obamy”

powiedziała swojemu szefowi z OffTheBus, Jayowi Rosenowi.

Co więcej, w wypowiedzi dla NYT Fowler przyznaje, że miała wątpliwości czy pisać o tym co usłyszała w San Francisco.

W końcu jednak, Fowler zdecydowała się napisać reportaż, który w krótkim czasie został obejrzany przez 250,000 osób na stronie Huffington Post, i który stał się początkiem wielodniowej kampanii medialnej.

Historia ta budzi bardzo poważne wątpliwości.

Widać wyraźnie na tym przykładzie jak niejasny jest status dziennikarzy obywatelskich. Nie muszą oni przestrzegać tych samych zasad co profesjonaliści – np. nie mogą, tak jak Fowler, jawnie wspierać finansowo swojego kandydata. Ale w momencie gdy mają do dyspozycji nie tylko niszowe blogi ale takie serwisy jak Huffington Post, kluczowe staje się pytanie o obiektywizm takich osób, które jednocześnie mają do dyspozycji takie możliwości dotarcie do odbiorców jak zawodowcy, ale z drugiej strony nie muszą przestrzegać takich samych zasad jak oni.

W jakim charakterze Fowler pojawiła się na tym przyjęciu w San Francisco? Czy była dziennikarką czy tylko stronnikiem Obamy? Do tej pory tego typu pytania nie pojawiły się, gdyż Fowler nie napisała żadnego reportażu o takim kalibrze z poprzednich fundraiserów Obamy na których była obecna. Jak wynika z tekstu w New York Timesie, ludzie Obamy nie uznawali ją za reportera, tylko za aktywistkę przez cały okres gdy pisała swoje reportaże. Z ich punktu widzenia jej zachowanie i reportaż z San Francisco zostało zapewne uznane za wbicie noża w plecy i nagłą zmianę ról.

Fowler nie przekręciła słów Obamy – to fakt.

W tym przypadku prawda zwyciężyła nad jej sympatiami politycznymi. Ale nie ma gwarancji że tak będzie zawsze, w każdym przypadku, gdy blogger zmienia oblicze kampanii.

Teoretycznie Bittergate powinno być uznane za sukces ruchu dziennikarstwa obywatelskiego. Ale gdy bliżej przyjrzymy się sprawie, nie sposób pozbyć się wrażenia, że zwycięstwo to ma gorzki posmak.

Comments

2 Responses to “Bittergate: zwycięstwo nowych mediów?”

  1. Maciek
    kwiecień 17th, 2008 @ 00:46

    No a zawodowi zawsze piszą prawdę i niczego nie zatajają… :)

  2. kolanko
    kwiecień 17th, 2008 @ 00:50

    Nie zawsze – ale przynajmniej wiadomo w jakiej roli występują i kogo reprezentują :]

Leave a Reply