Spin Room

Nowoczesna strona polityki.

Masakra w Massachusetts.

Posted on | styczeń 20, 2010 | 6 Comments

Wczorajsza porażka Demokratów w Massachusetts to jedno z najważniejszych wydarzeń w polityce USA w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Następcą Teda Kennedyego został Republikanin Scott Brown, który nie był dobrze znany na krajowej scenie politycznej i który jeszcze kilka tygodni temu przegrywał w sondażach kilkunastoma procentami. Teraz super-większość Partii Demokratycznej przestała istnieć a perspektywa przejęcia przez GOP kontroli nad Kongresem w listopadzie wydaje się nagle realna. Bo skoro Republikanin wygrał w Massachusetts, to co z innymi miejscami które są dużo bardziej “czerwone”?

Przyczyny wczorajszej porażki to kombinacja dwóch czynników:lokalnych i krajowych.

Nie ma żadnych wątpliwości że Coakley była niezwykle słabym kandydatem prowadzącym arogancką i pełną gaf kampanię. Jak zauważa Marc Ambinder, Coakley odbyła tylko 19 wieców i innych spotkań z wyborcami w czasie kampanii po prawyborach  – Scott Brown – 66! Po prawyborach Coakley praktycznie przestała walczyć o głosy licząc na to że wygra bez żadnego wysiłku. A Scott Brown wykorzystał ten czas na zdefiniowanie siebie i zdobycie głosów wyborców niezależnych. Internetowy segment jego kampanii był doskonały, o czym wkrótce będę pisał. Gdy sondaże zaczęły pokazywać że sprawa nie jest wcale rozstrzygnięta, było już za późno.

Przyczyny natury krajowej są dużo bardziej złożone. Przede wszystkim, Obama po roku postrzegany jest jako prezydent który nie tylko nie przyniósł zmiany tonu w Waszyngtonie, ale który nie może pochwalić się żadnymi konkretnymi osiągnięciami, zwłaszcza w ratowaniu gospodarki. Bezrobocie wynosi 10% a Demokraci widziani są jako partia która uratowała duże banki i inne instytucje z Wall Street a zapomina o zwykłych ludziach., pogłębiając przy tym deficyt. Tymczasem lewica widzi w Obamie prezydenta który jest centrystą i nie tylko zaprzedał się Wall Street ale także zapomniał o swoich Demokratycznych korzeniach i np. nie doprowadził do zniesienia polityki Don’t Ask Don’t Tell. To doprowadziło do apatii “bazy” co przełożyło się bezpośrednio na frekwencje wśród Demokratów we wczorajszych wyborach. Kombinacja tych wszystkich czynników  a  zwłaszcza wrażania że Obama jest nieefektywny i nic nie robi tylko dużo obiecuje doprowadziła do sytuacji w której wyborcy niezależni głosują na Republikanów – to oni teraz reprezentują “zmianę”, a Demokratyczna baza  nie interesuje się wyborami bo uważa Demokratów w Waszyngtonie za zdrajców swojej partii. Jeśli teraz reforma systemu zdrowotnego upadnie całkowicie, pogłębi to tylko trendy o których wspominałem wyżej.

Jeśli Obama i jego zespół – w którym trzeba chyba dokonać  poważnego przemeblowania – znajdą wyjście z tej politycznej matni, będzie to sukces na miarę jego zwycięstwa w 2008 r.

Comments

6 Responses to “Masakra w Massachusetts.”

  1. allexamina
    styczeń 20th, 2010 @ 16:03

    2 komentarze:

    1) dochodzą wiadomości, że w MDP jest rozłam – jak się przyjrzeć głosom w dystryktach to wyraźnie widać gdzie GOTV nie działało i to wspiera teorie że część MDP ‘bolted’ przeciw Coakley, a to prowadzi do następnego pytania, czy Coakley była faktycznie aż tak nieprofesjonalna czy została do tego zmuszona rozłamem? Wygląda mi to na prawdopodobną analizę bo choć Repub. dystrykty się ruszyły to nie tak bardzo żeby się tego nie dało stłamsić w MA, w końcu to MA, Obama tam wygrał 26 punktami… Pole bitwy wskazuje na to że Dems się nie starali w pewnych dystryktach (które podlegają jednemu centrum).

    2) utrata super-majority w senacie nie jest wielką stratą dla WH. Z super-majority dużo nie osiągnęli. Przynajmniej w tej chwili nie można się łudzić że coś jest do przepchnięcia, realia są klarowne. Time to unleash Rahm or fire him. :o)

    Plus:

    Co do Browna, ja wiem że anty-herbaciani bardzo liczą na to że to ‘ich’ senator, ale realia MA są twarde. Albo Brown zmieni taktykę i stanie się niezależny od GOP (choćby pozornie) albo to dla niego 3-letni gig bez perspektyw później. Z tego co rozumiem to Brown jest liberalnym Republikaninem (raczej inaczej nie można w MA). Jedno jest pewne, związanie się z prawicowym skrzydłem GOP jest śmiertelne dla Browna. Przejdzie wtedy do historii jak Flanagan w IL (przeciwnik Rostenkowskiego)… Lame duck one-timer… :o) Ciekawe jak się to rozegra…

  2. allexamina
    styczeń 20th, 2010 @ 16:07

    Piękny tytuł w Village Voice: (http://blogs.villagevoice.com/runninscared/archives/2010/01/scott_brown_win.php)

    “Scott Brown Wins Mass. Race, Giving GOP 41-59 Majority in the Senate”

    :o)

  3. Leszek
    styczeń 21st, 2010 @ 14:37

    Na ABC w wywidzie z George Stephanopoulos Berry Obama poraz chyba setny zwalil wine na Busha.
    ” People are angry and they’re frustrated, not just because of what’s happened in the last year or two years, but what’s happened over the last eight years.”
    Co za Absurd.Zawsze podejrzewalem za ma urojenia ale teraz to potwierdzil.Jego Ego …is out of control…
    Czekam teraz az ktos sie wypowie w mediach ze ci co glosowali na Brown sa rasistami .

  4. allexamina
    styczeń 22nd, 2010 @ 15:26

    Michał panikuje :o) w tweetach w sprawie HCR więc może warto się zastanowić co się naprawdę dzieje w polityce :o)

    1) Zauważcie zmianę wiatrów, która natychmiast po przegranej w MA przyszła z White House. Reforma banków. Obama nie jest politykiem który zmienia wiatry nagle (to nie McCain), także to przemyślany, strategiczny zwrot. O reformę banków progressives prosili od dawna, ale do tej pory nic… Więc czemu teraz? Ten zwrot powinien sugerować jak WH odczytał przegraną w MA. Jak? To zostawiam wam do przemyślenia :o) Hint, hint: przypominam stare przysłowie “dziel i rządź”… :o)

    2) Ten nagły zwrot zostawił Dems w Kongresie w piasku… :o) Widoczna jest dziura w tzw. leadership. Generalnie to nie jest bardzo złe. Pozwoli sie strategii uformować… Pomysły są 2:
    a) Senate bill as is + reconcilliation
    b) scaled down HCR
    Obydwie strony mają pro i cons. Przyjrzyjmy się cons: w wypadku a) Stupak i jego opozycja, w wypadku b) progressives. Prawdopodobnie Nancy, spróbuje przetestować a) i da się wykrzyczeć Stupakowi i innym, i jak stworzą ostrą opozycje to b) przejdzie (da progressives czas na wycofanie się ‘z honorem’). To jest tzw. ‘worst case scenario’ jak na dzisiaj. Jak Stupak i inni nie stworzą ostrej opozycji (a mogą bo będą bardzo zajęci bankami) to a) przejdzie. Dalej więc nie widzę śmierci HCR. Pojawią się sondaże na jedną i drugą stronę (właśnie Michał tweetował jeden), będzie trochę wrzało przez tydzień a potem cable news stracą zainteresowanie, i zobaczymy.

    3) Jak widać, niestety, jest różnica – duża – pomiędzy tym co Obama chce zrobić a tym co mu się udaje zrobić. To widzenie musi się zmienić, nie dlatego żeby Obama był zagrożony, ale dlatego że Dems są zagrożeni. Obama wygrywa następne wybory (nie ma kontr-kandydata, GOP przezywa kryzys w leadership). Mówi się że Senat zostanie w rękach większości Dems, ale Blue Dogs będą mieli poważne kłopoty… Obama mówił progressives że Blue Dogs to jego ludzie. No to teraz zobaczymy co dla nich zrobi. (Hint, hint, again.)

    4) Międzyczasie decyzja SCOTUS uderzyła w primaries w IL. Naprawdę myślałam że Anthony Kennedy jest mądrzejszy. Jestem bardzo, bardzo rozczarowana.

  5. kolanko
    styczeń 22nd, 2010 @ 16:09

    @allexamina

    widzę sprawę realistycznie

    Dems sie boją, chociaż to nie ma sensu – przecież już raz głosowali za tym w Senacie i Izbie. Boją się głosować ponownie na to co jest niepopularne sondażowo w roku wyborczym. Nie ma woli politycznej teraz żeby cokolwiek robić. Są przestraszeni MA a Obama umywa ręce i idzie dalej. Demokratów i tak czeka porażka w listopadzie. I tak będą atakowani za healthcare. Ale postanowili pogorszyć swoją sytuację (na pewno wśród bazy) i nie robić nic. W ten sposób jednocześnie będa atakowani za to że nic nie robią i za to że głosowali za Obamacare.

    GOP – słusznie z politycznego punktu widzenia – zablokuje wszelkie scaled back bills w Senacie – taka ustawa wymaga miesięcy, komisje, głosowania itd. Jej przejście przez Kongres to political fiction.
    Ba! Z tego co wiem nie ma nawet w Senacie 51 głosów Dems za reconcillation.

    HCR jest martwa na 80% Już za późno.

  6. allexamina
    styczeń 24th, 2010 @ 21:38

    Michał, when did the Fat Lady sing? And how did I miss it? :o)

    Ja nie wiem, czy Dems przepchną HCR ale wiem, że w tej chwili nie można sensownie liczyć szans bo sytuacja się za bardzo zmienia.

    House boi się że zostanie wystrychnięty na dudka jak przegłosują HCR Senate Bill bez reconcilliation. I zostaną wystrychnięci na dudka jak słusznie zauważasz. Dlatego opinia bazy musi się zmienić. Senate Bill musi okazać się dla bazy nie tylko wystarczającym wyjściem ale realistycznie lepszym niż nic i dlatego dobrym (to się w tutejszej polityce nazywa ‘rebranding time’ :o) ). Dlatego Obama said ‘time out’. Miedzy innymi.

    To co jest najbardziej wkurzające to nie HCR: http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=a.pJ5uNs8bNc – idiotyzm. Kompletny. Może potrzebny mu politycznie ale bardzo zła ta polityka. Obama musi w końcu zdecydować czy jest FDR czy Reaganem. Nie może być obydwoma na raz. I to jest właśnie problem tego prezydenta. (Dla tych co nie wiedzą, przemysł amerykański jest głodowany przez banki brakiem kredytu. To jest nasz główny problem. Jak padnie dyscretionary spending, to banki zakatrupią nam przemysł.)

    Realia polityczne Waszyngtonu i mediów są bardzo różne od tego co się dzieje naprawdę. Ten prezydent obiecał się w tym rozeznawać. Ale się nie rozeznaje. (As I have been suggesting all along, Rahm was a mistake… :o) )

Leave a Reply