Spin Room

Nowoczesna strona polityki.

Krajobraz w trakcie bitwy.

Posted on | sierpień 30, 2009 | 1 Comment

Lato 1967 r. przeszło do historii  USA jako “Lato Miłości“, szczytowy moment hipisowskiej rebelii. Złośliwie można powiedzieć że lato 2009 r. a zwłaszcza powoli kończący się sierpień przejdzie do historii jako “Lato Reformy Zdrowia” gdyż temat ten jest od  ponad miesiąca centralnym punktem medialnej i polityczn0-społecznej dyskusji w Ameryce. Od czasów podjętych przez prezydenta Busha prób reformy Social Security (system emerytalny) w 2005 r. i reformy imigracyjnej w 2006 r. żaden temat legislacyjny nie rozpalił tak bardzo społecznych i politycznych emocji jak  obecna próba transformacji systemu opieki zdrowotnej. Co ważniejsze, obecny kształt sfery medialnej i politycznej USA (blogosfera, ruchy “oddolne” koordynowane przez internet) sprawia że ten spór jest niepodobny – pod względem formy-  do żadnego innego.

Sierpień to przede wszystkim walka o definicje tego czym jest reforma, prowadzona przez liberałów i konserwatystów oraz manewry polityczne wokół strategii legislacyjnej w Kongresie, prowadzone przez Biały Dom i przywódców Demokratów w Kongresie. W całym tym zgiełku można wyróżnić kilka ważnych trendów.

Po pierwsze, przerwa wakacyjna bardzo głośnych  manifestacji sprzeciwu wobec reformy, organizowanych przez ruch konserwatywny. Punktem centralnym tych manifestacji były spotkania z wyborcami organizowane tradycyjnie w tym okresie przez członków Kongresu. W czasie tych spotkań, które stały się szybko obiektem zainteresowania mediów (i to nie tylko lokalnych, jak to bywało w czasie “normalnych” sierpniowych wakacji) padały niezwykle ostre oskarżenia i “argumenty” ze strony przeciwników reformy. Oto film na którym reforma zdrowia została wspomniana w kontekście nazizmu (sic!) a Obama porównany jest do Hitlera:


Inne typowe argumenty to zarzut że rząd będzie (po reformie systemu zdrowia) “podejmował decyzję o przymusowej eutanazji osób starszych” albo “zaglądał do kont bankowych” czy też reforma to “wprowadzenie europejskiego socjalizmu” Tego typu protesty podczas town-halls przyciągały uwagę mediów przez pierwsze dwa tygodnie sierpnia. Później temat się wypalił.

Sprawa eutanazji czy też “paneli śmierci” pojawiła się dzięki byłej gubernator stanu Alaska, Sarze Palin, która na początku sierpnia w wiadomości na serwisie facebook ogłosiła, iż po wprowadzeniu reformy proponowanej przez prezydenta  rząd będzie decydował o tym czy dzieci takie jak jej syn Trig (który ma zespół Downa) będą żyć.

Ten koktajl kłamstw i dezinformacji oczywiście nie ma nic wspólnego z rzeczywistą reformą, co potwierdzają analizy pozapartyjenej (non-partisan) organizacji FactCheck.org które w czasie kampanii wyborczej wielokrotnie cytowana była przez wszystkie strony różnorakich sporów, zarówno przez sztab Obamy jak i Clinton czy McCaina. Za tą kampanią sprzeciwu wobec reformy stoją różnorakie organizacje konserwatywne, członkowie tego ruchu mają też wiele wspólnego z ruchem “tea-baggers”  o którym pisałem w kwietniu tego roku. Całość sprzeciwu jest napędzana też przez Fox News, konserwatywnych blogerów i w konserwatywnym radiu (talk radio). Jak do tej pory, poparcie dla reformy wśród seniorów jest najniższe spośród wszystkich grup wiekowych, co pokazuje że ta kampania jest przynajmniej częściowo skuteczna. Pokazują to też sondaże ogólne, w których spada poparcie dla reformy, zwłaszcza wśród konserwatywnej części elektoratu niezależnego.

Jak do tej pory wysiłki Białego Domu oraz politycznej organizacji “terenowej” administracji  – Organizing For America – nie przyniosły wyraźnego odwrócenia tego trendu.

Za to wściekłość liberalnej blogsfory – tzw. netroots (lewicowi blogerzy byli największymi zwolennikami Obamy w czasie kampanii, zwłaszcza prawyborów) – wywołały pogłoski o możliwości rezygnacji przez administrację z jednej z ważniejszych części reformy czyli tzw. public option. Ta opcja to nic innego jak propozycja wprowadzenia na rynek ubezpieczeń zdrowotnych rządowego ubezpieczyciela, który byłby opcjonalny dla Amerykanów i konkurencyjny w stosunku do ubezpieczycieli prywatnych. Public option jest trudna do zaakceptowania nie tylko przez Republikanów (oni sprzeciwiają sie każdemu elementowi reformy, z przyczyn czysto politycznych) ale dla konserwatywnych Demokratów. Bez głosów ok. 5-6 konserwatywnych Demokratycznych senatorów nie będzie można przełamać obstrukcji parlamentarnej w Senacie i przez to reforma może nie zostać przegłosowana. Tymczasem w Izbie Reprezentantów grupa około 60 liberałów zapowiedziała że bez public option nie zagłosują “za” reformą. Powoduje to że w tym momencie reforma jest w stanie politycznego zawieszenia, i konieczny jest trudny kompromis. Public option stała się dla lewicy “być albo nie być” całej reformy. Pozostałe elementy legislacji są dużo mniej kontrowersyjne. Są to głównie zapisy o ochronie konsumentów przed nieuczciwymi praktykami firm ubezpieczeniowych.

Los reformy systemu zdrowotnego jest w tym momencie bardzo niepewny. Kongres wraca do pracy na początku września. Na pewno klimat polityczny w tym momencie w USA jest od miłości bardzo daleki.

Comments

One Response to “Krajobraz w trakcie bitwy.”

  1. Allexamina
    wrzesień 1st, 2009 @ 00:57

    Jeden aspekt o którym nie wspominasz: poparcie publiki dla public option nie spadło w czasie tego lata, wprost przeciwnie. Jest powyżej 70% jak było, pomimo tego że jak Nate z 538 odkrył ludzie nie wiedzą co to takiego… :o) Także jak celem tej nagonki było zniechęcenie ludzi do public option – to się nie udało.

    A teraz politycy wrócą do Waszyngtonu i zaczną te wyniki liczyć. I choć GOP zależy na tym żeby zniechęcić te bardziej liberalne głosy i reforma zdrowia nie jest super atrakcyjnym tematem kampanii politycznych, to jednak bardzo prosto da się zachęcić ludzi do głosowania przeciw, wystarczy zrobić następującą reklamę: “he says he has your interest in mind. he voted NO for public option. He lies.” Nie wymaga kosztownej kampanii, nie wymaga niesamowitego politycznego zmysłu. Tylko pieniędzy i uporu w powtarzaniu mantry.

    Także poszczególni politycy zaczną zachowywać się trochę nie tak jak się spodziewamy po tym lecie :o). Te dobre reformy rządowe zwykle mają niespodziewane poparcie. I tego się spodziewam trochę teraz… Jeśli ta reforma ma przejść. Ale, potencjalnie jest impetus na to żeby zrobić reformę i to nierozmydloną… Jest bo poparcie dla public option nie spadło w ogóle.

    Oczywiście zmarnowaliśmy lepsze szanse w przeszłości wiec, kto wie jak się to podzieje?…

Leave a Reply