<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Spin Room &#187; Internet i Nowe Media</title>
	<atom:link href="http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&#038;cat=16" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.spinroom.pl</link>
	<description>Nowoczesna strona polityki.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Sep 2010 22:47:20 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>W Krakowie Kracik internetem chce pokonać Majchrowskiego</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1672</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1672#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Sep 2010 22:46:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia i analizy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1672</guid>
		<description><![CDATA[Wkrótce na dobre rozpocznie się kampania samorządowa. Jeden z najciekawszych wyścigów wyborczych szykuje się w Krakowie. W tym mieście o fotel prezydenta miasta gra to czy się przede wszystkim między urzędującym prezydentem Jackiem Majchrowskim a wojewodą Stanisławem Kracikiem (PO). Już teraz na Facebooku Kracik rekrutuje wolontariuszy. Czy internet pomoże mu zostać prezydentem Krakowa? Jak pokazały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify"> <strong>Wkrótce na dobre rozpocznie się kampania samorządowa. Jeden z najciekawszych wyścigów wyborczych szykuje się w Krakowie. W tym mieście o fotel prezydenta miasta gra to czy się przede wszystkim między urzędującym prezydentem Jackiem Majchrowskim a wojewodą Stanisławem Kracikiem (PO). Już teraz na Facebooku Kracik rekrutuje wolontariuszy. Czy internet pomoże mu zostać prezydentem Krakowa?</strong></p>
<p>Jak pokazały ostatnie wybory prezydenckie, na poziomie krajowym trudno w tym momencie o spójne strategie jego wykorzystania. Zarówno jeśli chodzi o wykorzystanie potencjału wolontariuszy, jak i potencjału oddolnych inicjatyw, główni kandydaci nie potrafili wykorzystać możliwości, które daje im Internet i wachlarz nowych metod komunikacji i budowy struktur kampanijnych. Nie ma w tym momencie mowy o &#8220;internetowych kampaniach&#8221; na skalę brytyjską czy amerykańską. Co ważniejsze, chyba jeszcze żadnemu z polityków nie udało się uzyskać istotnego przełożenia wysiłku w sferze wirtualnej na rezultaty w dziedzinie realnej.</p>
<p>Być może jednak na poziomie lokalnym, zwłaszcza w wypadku wyborów na prezydenta czy burmistrza komuś wreszcie się to uda. W Krakowie dość ciekawie zaczyna Stanisław Kracik, obecny wojewoda małopolski. Prezydent Jacek Majchrowski urzęduje już drugą kadencję i chce wygrać po raz trzeci, i w tym momencie prowadzi w sondażach.</p>
<p>Liczy się każda metoda, która może pomóc Kracikowi w wyrównaniu strat. Kraków to  miasto w którym mieszka wielu młodych ludzi – zarówno studentów jak i absolwentów wyższych  uczelni, pracujących w coraz liczniej pojawiających się w tym mieście międzynarodowych korporacjach. Wydaje się, że jest to jedno z lepszych miast w których można uruchomić internetową warstwę &#8220;klasycznej&#8221; kampanii wyborczej.</p>
<p>A początki obecności Kracika w internecie jak i dalsze plany wyglądają obiecująco, chociaż w tym momencie nie ma jeszcze głównej strony kampanii, a głównym przejawem jego obecności w sieci jest w miarę starannie przygotowana i prowadzona strona na Facebooku. Zwraca uwagę fakt, że strona powitalna została przygotowana w FBML – nie jest to domyślna „ściana” &#8211;  a komunikaty pisane własnoręcznie przez kandydata wyróżnione są znakiem <SK>. W ten sposób jasne jest kto pisze informacje pojawiające się na stronie, a polityk osiąga dwa cele &#8211; pokazuje swoje umiejętności korzystania z social media a jednocześnie jego sztab zachowuje możliwości naturalnej stylistycznie komunikacji i przekazywania komunikatów itd.</p>
<p>W przypadku osoby który chyba najbardziej skutecznie w ostatnich latach wykorzystuje Facebook w polityce –  byłej gubernator Alaski Sary Palin, takie rozróżnienie nie jest stosowane. Jak bowiem W przypadku osoby który chyba najbardziej skutecznie w ostatnich latach wykorzystuje Facebook w polityce –  byłej gubernator Alaski Sary Palin, takie rozróżnienie nie jest stosowane. Jak bowiem pisze magazyn Vanity Fair, wszystkie posty Palin na Facebooku komponuje zatrudniona przez jej sztab  prawicowa blogerka.  Ale Palin wykorzystuje Facebook – przynajmniej w tym momencie &#8211; bardziej do komunikacji „ponad mediami” niż w celach organizacyjnych.</p>
<p>Jeśli chodzi o Kracika, cele są ściśle wyznaczone. Jak tłumaczy Łukasz Pawłowski, konsultant pomagający kampanii Kracika:</p>
<blockquote><p>Obecne konto zostało umyślnie bardzo ściśle sprofilowane na kontakt ze zwolennikami i angażowanie ich w kampanie prezydencką. Chcemy aby angażowali się nie tylko w działania wirtualne ale przede wszystkim w działania realne kampanii przez najbliższe trzy miesiące.</p></blockquote>
<p>Działalność przynosi rezultaty. Jak mówi Pawłowski, przez Facebokowy formularz przez pierwsze kilka godzin jego funkcjonowania zgłosiło się kilkanaście osób.</p>
<blockquote><p>Właściwa strona internetowa kandydata nie będzie przeładowana funkcjami. W całej strategii kampanii każde narzędzie ma do czegoś konkretnego służyć– dodaje.</p></blockquote>
<p>Jeśli chodzi o modele zagraniczne prowadzenia takiej kampanii, to w rodzimych mediach aż do znudzenia powtarzane są zdania w stylu &#8220;wzorowane na Obamie&#8221;.<br />
W kampanii wojewody małopolskiego deklarowane wzorce są inne. </p>
<blockquote><p>Scott Brown i jego sztab pokazali, że w czasie lokalnej kampanii &#8211; w tym przypadku w Massachusetts &#8211; mogą pomagać ludzie z innych regionów kraju. W przypadku Krakowa chcemy aby i ludzie spoza miasta też mogli się włączyć, mimo że to kampania samorządowa. Internet daje takie możliwości.</p></blockquote>
<p> mówi Pawłowski, podkreślając jednak, że głównym celem jest mobilizacja mieszkańców Krakowa. Scott Brown, senator republikański wygrał kampanię w niezwykle &#8220;niebieskim&#8221;, Demokratycznym stanie, mimo że nikt nie dawał mu szans na zwycięstwo jeszcze na kilka tygodni przed wyborami. O kampanii internetowej Scotta Browna <a href="http://www.spinroom.pl/?p=1425">pisałem</a> kilka miesięcy temu.</p>
<p>Czy internet pomoże Kracikowi w odniesieniu sukcesu? W tym momencie na pewno można stwierdzic że plany są ambitne, a pierwsze działania &#8211; obiecujące. Zobaczymy, jaka będzie odpowiedź politycznej konkurencji.</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1672</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Demokraci stawiają na open source. Czy pomoże im to uniknąć klęski w listopadzie?</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1667</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1667#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2010 17:16:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>
		<category><![CDATA[Obama]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1667</guid>
		<description><![CDATA[Od kilku lat Partia Demokratyczna w USA jest pionierem w dziedzinie wykorzystywania internetu w walce o głosy. I chociaż Republikanie szybko nadrabiają zaległości, a w niektórych przypadkach wychodzą na prowadzenie, zwłaszcza jeśli chodzi o stosowanie platform takich jak Twitter, Demokraci nadal potrafią zaskoczyć. Tym razem tym zaskoczeniem jest serwis Open.Dems. Najprościej rzecz ujmując: Open.Dems to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify"><strong>Od kilku lat Partia Demokratyczna w USA jest pionierem w dziedzinie wykorzystywania internetu w walce o głosy. I chociaż Republikanie szybko nadrabiają zaległości, a w niektórych przypadkach wychodzą na prowadzenie, zwłaszcza jeśli chodzi o stosowanie platform takich jak Twitter, Demokraci nadal potrafią zaskoczyć. Tym razem tym zaskoczeniem jest serwis Ope</strong>n.Dems.</p>
<p>Najprościej rzecz ujmując: <a href="http://open.democrats.org/">Open.Dems</a> to miejsce, gdzie eksperci z zespołów ds. nowych mediów i technologiii DNC (Democratic National Committee, główny komitet narodowy Partii Demokratycznej) udostępniają swoją wiedzę i zasoby w zakresie wykorzystywania nowych technologii w zmaganiach politycznych. Celem serwisu jest „otwarcie się partii na innowacje, poprzez dzielenie się pomysłami i technologiami”.</p>
<p>Projekt <a href="http://open.democrats.org/">Open.Dems</a> składa się z trzech głównych sekcji. Pierwsza to zbiór API budowanych  przez Demokratów i organizacje wspomagające partię. Te API to  mechanizmy umożliwiające śledzenie np. danych statystycznych dotyczących rejestracji do głosowania, danych demograficznych itd. Za pomocą tych mechanizmów można budować własne rozwiązania i narzędzia pomagające rejestrowanie osób do głosowania.  Druga sekcja to całe narzędzia informatyczne i fragmenty kodu, udostępnione na zasadzie open source. Oczywiście nie są to te najtajniejsze i najdroższe elementy całego systemu ale i tak udostępnianie tak dużych elementów internetowego arsenału wyborczego to  pionierska inicjatywa na skalę światową. Trzecia część Open.Dems to blog, zawierający materiały i praktyczne przykłady tego co działa a co nie jeśli chodzi o internetową politykę. To zbiór dobrych praktyk, który ma pomagać Demokratom w całym kraju w prowadzeniu lepszych kampanii w internecie.</p>
<p>Oczywiście fakt, że te informacje są dostępne publicznie, oznacza że może z nich korzystać każdy, także polityczna konkurencja. Ale w sytuacji w której są Demokraci sprawia że serwis Open.Dems ma sens. Chociaż na poziomie krajowym ich sytuacja jest nie do pozazdroszczenia  &#8211; Obama jest <a href="http://www.gallup.com/poll/113980/gallup-daily-obama-job-approval.aspx">niepopularny </a>w sondażach  a gospodarka nie wychodzi z recesji tak szybko jak to było w planach – specyfika systemu wyborczego powoduje że w listopadzie Republikanie <a href="http://hotlineoncall.nationaljournal.com/archives/2010/08/why_democrats_w.php">nie mogą być pewni zwycięstwa.</a> By przechwycić kontrolę na Izbą Reprezentantów, muszą wygrać bardzo wiele indywidualnych pojedynków w konkretnych okręgach wyborczych. A to oznacza, że indywidualni Demokraci mogą na poziomie lokalnych spraw i zagadnień zdobyć przewagę, której nie mają szans zyskać na poziomie krajowym. W Polsce losy kandydatów są dużo bardziej związane z losami partii niż to się dzieje w USA. I tu właśnie kryje się szansa partii sprawującej obecnie władzę w USA na uratowanie sytuacji, zwłaszcza że dysponują przewagą finansową, zarówno na poziomie indywidualnym jak i partyjnym.</p>
<p>Dlatego też Open.Dems – inicjatywa która ma wspierać innowację w całej partii, na wszystkich poziomach lokalnych – ma tak wielkie znaczenie.</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1667</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gwiazda Doliny Krzemowej kończy z social media. Nowy trend?</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1661</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1661#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 22:00:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1661</guid>
		<description><![CDATA[Leo Laporte ma dość mediów społecznościowych. Ten znany komentator zajmujący się branżą internetową/technologiczną/medialną w USA oświadczył niedawno, że zaczyna ponownie koncentrować się na swoim blogu. Czy to początek trendu? Frustracja Laporte sięgnęła zenitu, gdy odkrył że w wyniku błędu technicznego przez tydzień jego posty nie pojawiały się na Google Buzz. Żaden z jego 17, 000 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify"><strong>Leo Laporte ma dość mediów społecznościowych. Ten znany komentator zajmujący się branżą internetową/technologiczną/medialną w USA oświadczył niedawno, że zaczyna ponownie koncentrować się na swoim blogu.   Czy to początek trendu? </strong></p>
<p>Frustracja Laporte sięgnęła zenitu, gdy odkrył że w wyniku błędu technicznego przez tydzień jego posty nie pojawiały się na Google Buzz. Żaden z jego 17, 000 obserwatorów na tym serwisie tego nie zauważył ani też się tym specjalnie nie przejął. Jak <a href="http://leoville.com/buzz-kill">pisze </a>Laporte:</p>
<blockquote><p>Wtedy zdałem sobie sprawę, że wszystko co napisałem przez ostatnie 4 lata na  serwisach Twitter, Jaiku, Friendfeed, Plurk, Pownce, and, i tak, na Google Buzz było ogromną stratą czasu. Krzyczałem do ogromnej „komory echowej” gdzie nikt mnie nie słyszał, gdyż wszyscy byli zajęci krzyczeniem do siebie. (…) Jakie to poniżające. Jak demoralizujące.</p></blockquote>
<p>Laporte ogłosił, że koncentruje się tylko na blogowaniu i na innych formach bardziej „tradycyjnej aktywności”. Inny znany komentator z Doliny Krzemowej, Luis Gray  <a href="http://blog.louisgray.com/2010/08/social-me-me-me-me-me-media.html">podsumowuje</a> : nadszedł czas na kontrolę swojej aktywności w internecie, i zerwanie z wieloma osobowościami na setkach serwisów. Czas na powrót do blogów, jako do centrów życia w internecie. Dyskusja którą zapoczątkował Laporte jest bardzo ciekawa. W dobie wszechobecności social media, zwłaszcza w sferze medialno-politycznej nietrudno zgubić własny głos w kakofonii innych. Blogi dają kontrolę, której brak na Facebooku i Twitterze. Nacisk, który teraz kładzie się na social media, może być chwilową modą. A już na pewno nie można całkowicie przenieść się ze swoją aktywnością tylko do mediów społecznościowych. To cenna uwaga, także dla polityków. W Polsce dla tych ostatnich będzie cenna..za jakiś czas.</p>
<p>Moje osobiste doświadczenia są zbliżone. Social media nie zastąpią blogowania i &#8220;tradycyjnego&#8221; pisania. </p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1661</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Akcja krzyż&#8221; pokazała polityczną siłę social media</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1655</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1655#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Aug 2010 11:22:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1655</guid>
		<description><![CDATA[„Akcja Krzyż” mimo swojej formy i treści jest wyznacznikiem politycznej siły, jaką już teraz mają social media (media społecznościowe) w naszym kraju. To właśnie na Facebooku „Akcja Krzyż” miała swój początek. I jak widać, pod względem frekwencji była sukcesem. Treść i forma tego sukcesu to (niestety) inna sprawa. Ale ta inicjatywa – o ile wiemy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify"><strong> „Akcja Krzyż” mimo swojej formy i treści jest  wyznacznikiem politycznej siły, jaką już teraz mają social media (media społecznościowe)  w naszym kraju.</strong></p>
<p>To właśnie na Facebooku „Akcja Krzyż” miała swój początek. I jak widać, pod względem frekwencji była sukcesem. Treść i forma tego sukcesu to (niestety) inna sprawa. Ale ta inicjatywa – o ile wiemy na ten moment – przypomina klasyczną działalność „oddolną” (grassroots). W tego typu działaniach potrzebne jest jedynie minimum koordynacji i  istnienia właściwej – czyli wykorzystywanej w wystarczająco dużym stopniu przez uczestników platformie rozprzestrzeniania informacji oraz samo-organizacji. W tym przypadku platformą był Facebook i inne media społecznościowe. Nie po raz pierwszy zresztą. Protesty związane z pochówkiem na Wawelu śp. Lecha Kaczyńskiego również były przede wszystkim protestami sieciowymi (Faceboook wszedł wtedy ostatecznie do mainstreamu), ale w przypadku „Akcji Krzyż” działalność ta była zarówno internetowa jak i realna.</p>
<p>Ten mechanizm znany jest od wielu lat, a jego skala i zasięg zależą zarówno od platform komunikacyjnych (Facebook, twitter, blogosfera, serwisy wyborcze kandydatów, czy wcześniej np. Meetup) jak i kraju czy wreszcie celu danej działalności. Zwykle „udane” akcje oddolne mają miejsce, gdyż istnieją zarówno odpowiednie metody „płaskiej” komunikacji, jak i gdy istnieje gromadzący  energię – negatywną jak i pozytywną – cel oraz są ludzie, gotowi o ten cel walczyć czy też działać.  Spontaniczność można też falsyfikować – w żargonie politycznym USA falsyfikacja, prowadzona głównie przez korporacje i profesjonalne grupy lobbingu politycznego – nosi miano „astroturfingu”.</p>
<p>Wczorajsze wydarzenie ma jeszcze jeden aspekt. „Akcja Krzyż” pojawiła się na Facebooku, ale stała się obiektem zainteresowania mediów tradycyjnych także dzięki osobie jej koordynatora, oraz zdjęciach które umieścił na swoim profilu na FB. Bez pojawienia się swoistego pasa transmisyjnego „social media- blogi/fora dyskusyjne (w tym przypadku rebelya.pl)  – serwisy informacyjne –media tradycyjne (TV)” ilość uczestników oraz skala wczorajszego wydarzenie mogłyby być zdecydowanie mniejsza. Jak <a href="http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/442220,krzyz_napedza_facebook_internetowy_elektorat_z_realnym_wplywem_na_rzeczywistosc.html">donosi DGP</a>, liczba użytkowników FB w Polsce skoczyła o 200 tysięcy w związku z &#8220;akcją krzyż&#8221;</p>
<p>To jeszcze jeden przykład na to, że w Polsce coraz szybciej następuje przemiana zarówno sfery medialnej, jak i obywatelsko-politycznej.  Era, w której kończy się dominacja tradycyjnych struktur medialno-politycznych zbliża się coraz szybciej. Oznacza to też jeszcze większa polaryzację, przyspieszenie procesów organizacyjnych i fragmentaryzację sceny medialnej. Oznacza też, że politycy w naszym kraju, oraz ich zaplecze muszą szybko przystosować się do nowych realiów, inaczej czeka ich odejście w polityczny niebyt.</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1655</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Palin cenzuruje swoja stroną na Facebooku. Czy takie metody pojawią się w Polsce?</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1652</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1652#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Aug 2010 13:06:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>
		<category><![CDATA[Republikanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1652</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify"<p>Sarah Palin ma 2 miliony fanów na Facebooku – ta platforma służy jej porozumiewanie się z wyborcami bez filtra mediów.  Ale jej fanpage jest ciekawy także pod innym względem – panuje na nim ostra cenzura polityczna. Na trop sprawy <a href="http://www.slate.com/id/2262544">wpadł</a> dziennikarz internetowego magazynu Slate. Zauważył, że komentarze do wiadomości Sary Palin są nieprzerwanym ciągiem serdeczności i pozytywnych wiadomości. Jak się okazało, rzeczywistość nie jest tak różowa.</p>
<p>Za pomocą specjalnego programu, który przechwytywał wszystkie komentarze  fanów Palin John Dickerson z Slate postanowił odkryć, jak wygląda rzeczywistość. Okazało się, że sztab byłej gubernator Alaski kasuje około 10% wszystkich pojawiających się komentarzy. Ale cenzura nie dotyczy tylko wulgaryzmów i spamu. Gdyby ta k było, nie byłoby o czym pisać.  Palin nie życzy sobie na swoim profilu wszelkich negatywnych uwag dotyczących np. jej posunięć politycznych,  krytyki postępowania jej dzieci (nawet kulturalnej), rozważań dotyczących spiskowych teorii nt. miejsca urodzenia Obamy. Zespół Palin wyrzuca także opinie zawierające zbyt wiele nawiązań religijnych.</p>
<p>Fani Palin mogą o niej mówić tylko dobrze, albo wcale.</p>
<p>Jak na polityka który ciągle mówi o wolności takie postępowanie jest co najmniej zastanawiające. Oczywiście po stronie Republikanów pojawiły się głosy <a href="http://thenextright.com/jon-henke/discretion-is-the-better-part-of-moderation">broniące</a> Palin, ale fakt pozostaje faktem – jej fanpage w 100% zawiera treśc, którego ona sobie życzy.  Słusznie <a href="http://techpresident.com/blog-entry/palins-facebook-page-hers-scrub">pisze</a> Nancy Scola, że zwolennicy Palin na FB mają wrażenie że tworzą społeczność, a tymczasem są tylko odbiorcami pewnego przekazu marketingowego. Dla polityka, który polega na oddolnym zaangażowaniu swoich zwolenników, na dłuższą metę może to być niebezpieczne.<br />
W Polsce wykorzystanie internetu jako politycznego narzędzia nie toczy się w skali porównywalnej do tej w USA. Ale nie zmienia to faktu, że politycy w naszym kraju mogą w przyszłości coraz chętniej siegać po tego typu metody jak Palin. W końcu, skoro była gubernator Alaski ma 2 miliony fanów, to chyba cenzura aż tak bardzo im nie przeszkadza?</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1652</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biały Dom naśladuje media i uruchamia Daily Snapshot</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1646</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1646#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 22:07:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>
		<category><![CDATA[Obama]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1646</guid>
		<description><![CDATA[Naśladownictwo jest ponoć najwyższą formą uznania. Biały Dom i sztabowcy Obamy postanowili skorzystać z wzorców codziennych newsletterów emailowych tworzonych m.in. przez Politico. Tak powstał Daily Snapshot. Codziennie o poranku czasu waszyngtońskiego Biały Dom rozsyła The Daily Snapshot – czyli newsletter emailowy zawierający m.in. terminarz spotkań prezydenta, tematy dnia, najważniejsze zdjecie ilustrujące to czym Obama będzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">Naśladownictwo jest ponoć najwyższą formą uznania. Biały Dom i sztabowcy Obamy postanowili skorzystać z wzorców codziennych newsletterów emailowych tworzonych m.in. przez Politico. Tak powstał Daily Snapshot.</p>
<p>Codziennie o poranku czasu waszyngtońskiego Biały Dom rozsyła The Daily Snapshot – czyli newsletter emailowy zawierający m.in. terminarz spotkań prezydenta, tematy dnia, najważniejsze zdjecie ilustrujące to czym Obama będzie się zajmował i linki do tekstów na stronie <a href="http://www.whitehouse.gov/">Whitehouse.gov</a>. Daily Snapshot jest uzupełnieniem cotygodniowych newsletterów Białego Domu dotyczących konkretnych tematów np. energii czy edukacji. Newslettery emailowe były do tej pory domeną waszyngtońskich news organizations a nie organizacji politycznych. Mike Allen od lat wcześnie rano wysyła swój <a href="http://www.politico.com/playbook/">Playbook</a>, który szybko stał się lekturą obowiązkową dziennikarzy, lobbystów i całego „oficjalnego Waszyngtonu”. Również Huffington Post, Washington Post i blogerzy zaczęli przygotowywać swoje własne newslettery i podsumowania, wysyłane o różnych porach dnia i związane z różnymi tematami.</p>
<p>Teraz do newletterowej wojny <a href="http://techpresident.com/blog-entry/white-house-debuts-daily-snapshot-e-newsletter">włączył się</a> Biały Dom. Cel jest prosty – codzienny pakiet informacyjny ma naprowadzić odbiorców na właściwe tematy które akurat znajdują się na „tapecie” administracji. W dynamicznym i superszybkim świecie mediów i internetu, uwaga odbiorców łatwo zbacza na tory które Biały Dom może uznawać za niepożądane. Oczywicie newsletter nie zmieni sytuacji od razu, ale na pewno to ciekawy przykład jak szybko Biały Dom uczy się nowych reguł gry i jak bardzo jego działalność zaczyna przypominać redakcję, a nie podmiot polityczny. Jest już <a href="http://techpresident.com/blog-entry/barack-obamas-playbook">pełny pakiet newlstterów</a>, blogi na których sztabowcy szybko i <a href="http://www.whitehouse.gov/blog/2010/08/02/economy-perspective">agresywnie</a> reagują na sprawy dotyczące administracji, własne materiały video i <a href="http://www.youtube.com/watch?v=6UX8HqsqtKU">kroniki tygodnia </a>(West Wing Week), a także <a href="http://www.politico.com/news/stories/0210/33005.html">wyraźna</a> obecność na twitterze, także najważniejszych urzędników, przede wszystkim Roberta Gibbsa, rzecznika prasowego i jego zespołu. Gibbs nierzadko rozsyła wiadomości na twitterze, zamiast mailowo (tradycyjnie) informować dziennikarzy. Używa też Re-Tweetów (powtarzania wypowiedzi innych) by zwrócić uwage na ważne dla Białego Domu teksty, sondaże, wiadomości i ciekawostki, co też pomaga omijać &#8220;filter&#8221; mediów  i przekazać wiadomości bezpośrednio.</p>
<p>Internetowa strategia sztabu Obamy rozwija się jak widać pełną parą. Ale pod względem innowacyjności i skali nie można tej działalności  w żaden sposób porównać do kampanii wyborczej Obamy. Z drugiej strony, zła sytuacja Demokratów w sondażach i trudne perspektywy przed wyborami do Kongresu na jesieni powodują, że przyda się każdy email.</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1646</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wikileaks &#8211; wikipedia dla tajemnic</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1642</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1642#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 10:54:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1642</guid>
		<description><![CDATA[Serwis WikiLeaks, który znajduje się od wczoraj w centrum zainteresowania mediów na świecie, na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od wielu innych, podobnych miejsc w Internecie które zbudowano na mechanizmie wiki. Jednak wikileaks umożliwia anonimową publikację dokumentów – czyli coś zupełnie innego od budowania „prostej” encyklopedii. Wikileaks istnieje od ponad trzech lat – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify"><strong>Serwis <a href="http://wikileaks.org/">WikiLeaks</a>, który znajduje się od wczoraj w centrum zainteresowania mediów na świecie, na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od wielu innych, podobnych miejsc w Internecie które zbudowano na mechanizmie wiki. Jednak wikileaks umożliwia anonimową publikację dokumentów – czyli coś zupełnie innego od budowania „prostej” encyklopedii.</strong></p>
<p>Wikileaks istnieje od ponad trzech lat – pierwszy dokument pojawił się w grudniu 2006 r.. Jej twórcy stawiają sobie za – bardzo ambitny &#8211; cel umożliwienie walki z totalitarnymi i opresyjnymi reżimami – przede wszystkim w Azji, Afryce i Bliskim Wschodzie, ale także obnażanie nieetycznego zachowania każdego rządu czy dużej korporacji.</p>
<p>Zasada działania wikileaks jest prosta: każdy może całkowicie anonimowo opublikować na serwisie dokument lub inny materiał o politycznej, dyplomatycznej, historycznej lub „etycznej” treści. Podobnie jak w przypadku zwykłej wikipedii, jej użytkownicy mogą dyskutować nad opublikowanym materiałami i weryfikować ich prawdziwość. Dokumenty są także weryfikowane przed publikacją przez zespół serwisu. Wikileaks nie ma oficjalnej siedziby, jej założyciele przez dłuższy czas pozostawali niezidentyfikowani (chociaż mają oficjalnych rzeczników pojawiających się w mediach), a cała operacja utrzymuje się dzięki dobrowolnym dotacjom. Wikileaks znajduje się na szwedzkich serwerach firmy PRQ, której właścicielami są ludzie związani ze znaną stroną Pirate Bay.</p>
<p>Bodajże najsławniejszym i najgłośniejszym do tej pory materiałem opublikowanym przez Wikileaks było utajnione nagranie video z ataku sił powietrznych USA w Bagdadzie,<a href="http://www.wpolityce.pl/frontend/view/49/Wikileaks_-_wikipedia_dla_tajemnic_.html"> gdzie zginęło</a> kilka postronnych osób, w tym dwóch współpracowników agencji Reuters.  Z powodu swojej działalności, wikileaks stało się obiektem zainteresowania mediów, i sił wywiadowczych na całym świecie.<br />
Wikileaks to kolejny przykład na zmieniającą się rolę i funkcję dziennikarzy. Niegdyś materiały które publikowane są na tej stronie trafiłby do wiadomości publicznej tylko po długotrwałym śledztwie dziennikarskim. Teraz można je opublikować bez pośrednika &#8211; i bez dużych obaw o dekonspirację. Po raz kolejny tradycyjne media znajdują się na straconej pozycji. Wydawałoby się, że nie trzeba już wielkich dziennikarskich śledztw, kiedy materiały znajdują się o jedno kliknięcie myszką. Ale wikileaks ma słabe punkty – po pierwsze, proces weryfikacyjny dokumentów może okazać się zawodny. Po drugie, istnienie tej strony i pojawianie się nowych informacji zależą od odwagi i chęci umieszczających dokumenty informatorów (whistleblowers) a nie od determinacji, wiedzy i umiejętności dziennikarzy. Po trzecie, mechanizm ten jest podatny na manipulacje, zwłaszcza ze strony rozmaitych służb.</p>
<p>Mimo tych słabych punktów, WikiLeaks to fascynujący eksperyment, który już teraz dał ciekawe rezultaty. Jak <a href="http://journalism.nyu.edu/pubzone/weblogs/pressthink/2010/07/26/wikileaks_afghan.html">pisze</a> Jay Rosen, wyciek &#8220;Afghan War Diary&#8221; zmianił reguły medialnej gry i spowodował, że WikiLeaks stało się pierwszą &#8220;bezpaństwową&#8221; organizacją medialną. </p>
<p>Ciekawe jakie dokumenty ukażą się na tym serwisie w najbliższym czasie. Korporacja BP, która znajduje się pod ogromnym ostrzałem medialnym, powinna się mieć na baczności. Jej wewnętrzne dokumenty ds. bezpieczeństwa odwiertów na pewno zainteresowałby wiele osób&#8230;</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1642</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>David Weigel i jego smutna historia</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1620</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1620#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Jul 2010 22:33:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>
		<category><![CDATA[Media Tradycyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1620</guid>
		<description><![CDATA[Jak się okazuje, posada blogera w Washington Post nie jest najłatwiejszą ani najstabilniejszą pracą pod słońcem. Przekonał się o tym David Weigel, jeden z najlepiej zapowiadających się dziennikarzy młodego pokolenia w USA. Weigel przeniósł się do Washington Post w tym roku. Wcześniej pisał dla mniej znaczących publikacji m.in. dla liberariańskiego miesięcznika Reason Magazine i lekko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">
<p><strong>Jak się okazuje, posada <a href="http://voices.washingtonpost.com/right-now/">blogera</a> w Washington Post nie jest najłatwiejszą ani najstabilniejszą pracą pod słońcem. Przekonał się o tym David Weigel, jeden z najlepiej zapowiadających się dziennikarzy młodego pokolenia w USA. </strong></p>
<p>Weigel przeniósł się do Washington Post w tym roku. Wcześniej pisał dla mniej znaczących publikacji m.in. dla liberariańskiego miesięcznika <a href="http://reason.com/people/david-weigel/articles">Reason Magazine </a> i lekko lewicowego <a href="http://washingtonindependent.com/">Washington Independent</a>. Weigel specjalizował się w opisywaniu amerykańskiej prawicy &#8211; i jako reporter oraz bloger należał do najlepszych w swoim fachu. Jego przejście do Washington Post potraktowano jako sygnał, że ta gazeta otwiera sie powoli na nowe media, i że zmierza w kierunku ożywienia swojego serwisu &#8211; który coraz wyraźniej przegrywa z POLITICO czy Huffington Post. </p>
<p>I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że Weigel &#8211; mimo że specjalizuje się w opisywaniu tego co dzieje się na prawicy, nie jest wcale konserwatystą &#8211; jego poglądy najlepiej określić jako &#8220;skomplikowane&#8221; lub &#8220;lewicowo-libertariańskie&#8221;. Weigel należał do zamkniętej, liczącej 400 osób grupy dyskusyjnej &#8220;Journolist&#8221; skupiającej lewicowych blogerów, dziennikarzy, publicystów, naukowców. Journolist powstała z inicjatywy innego blogera Washington Post, Ezry Kleina w 2007 roku. I to własnie na Journolist Weigel  napisał &#8211; myślać że to co napisze pozostanie prywatne &#8211; kilkanaście maili, które zniszczyły jego karierę. Maile te dostały się pod koniec czerwca w ręce blogera zajmującego się medialnymi plotkami bloga <a href="http://www.mediabistro.com/fishbowlDC/online_media/wapos_weigel_lets_loose_with_scathing_emails_on_liberal_listserv_165738.asp">Fishbowl DC</a>, a ich druga partia &#8211; w ręce dziennikarza z konserwatywnej wersji POLITICO czyli <a href="http://dailycaller.com/2010/06/25/emails-reveal-post-reporter-savaging-conservatives-rooting-for-democrats/">Daily Caller</a>.  </p>
<p>W mailach tych Weigel okazywał niecheć &#8211; eufemistycznie rzecz ujmując &#8211; do konserwatystów. Matt Drugde powinien podpalić się, żeby na świecie było lepiej. Zwolennicy Rona Paula to debile. I tak dalej. Weigel złożył rezygnacje wkrótce po tym jak te maile zostały opublikowane. Jego rezygnacja została szybko przyjęta.</p>
<p>Sprawa ta pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, nic w internecie nie jest prywatne. Żadne zamknięte i ekskluzywne listy dyskusyjne, fora itd nie obronią przed wyciekiem informacji. Weigel popełnił ogromny błąd, w ten sposób wyrażają się na &#8220;Journolist&#8221; o ludziach o których pisał. Ten błąd kosztował go posadę w Washington Post i być może zakończył jego reporterską karierę. </p>
<p>Po drugie, Washington Post nie do końca przemyślał zatrudnienie Weigla. On nie był konserwatystą piszącym o konserwatystach a jego poglądy mieszały się na blogu z opiniami i komentarzami. Nie ma nic złego w posiadaniu punktu widzenia &#8211; ale Post ma ścisłe zasady dotyczące tego co może a czego nie może robić i pisać reporter. Weigel się w tych zasadach nie mieścił. Szkoda tylko, że jego upadek nastąpił w tak złym stylu. </p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1620</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>wPolityce.pl i inne rzeczy</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1587</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1587#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 13:19:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[redesign]]></category>
		<category><![CDATA[spinroom]]></category>
		<category><![CDATA[wpolityce.pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1587</guid>
		<description><![CDATA[Od czwartku 17 czerwca działa nowy serwis polityczny wPolityce.pl -jestem redaktorem tego serwisu i serdecznie zapraszam do odwiedzania. Jest tam kilka moich tekstów o mediach i polityce USA &#8211; m.in. o Johnie Edwardsie czy o sukcesie Huffington Post Serwis w tym momencie jest w fazie beta &#8211; czekam na opinie i uwagi co do strony [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"> Od czwartku 17 czerwca działa nowy serwis polityczny <a href="http://www.wpolityce.pl/">wPolityce.pl</a> -jestem redaktorem tego serwisu i serdecznie zapraszam do odwiedzania. Jest tam kilka moich tekstów o mediach i polityce USA &#8211; m.in. o <a href="http://www.wpolityce.pl/frontend/view/28/">Johnie Edwardsie</a> czy o sukcesie <a href="http://www.wpolityce.pl/frontend/view/22/">Huffington Post</a> </p>
<p style="text-align: justify;"> Serwis w tym momencie jest w fazie beta &#8211; czekam na opinie i uwagi co do strony technicznej i merytorycznej :) </p>
<p style="text-align: justify;"> Spin Room działa nadal, jak widać zmieniłem nieco stronę graficzną &#8211; mam nadzieję że jest lepiej :) Header z poprzedniej wersji wkrótce wróci na swoje miejsce, tymczasowo jest kleks.   </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1587</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kampania prezydencka 2010 &#8211; przełom?</title>
		<link>http://www.spinroom.pl/?p=1556</link>
		<comments>http://www.spinroom.pl/?p=1556#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 18:17:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kolanko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet i Nowe Media]]></category>
		<category><![CDATA[Media Tradycyjne]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia i analizy]]></category>
		<category><![CDATA[grassroots]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Kaczynski]]></category>
		<category><![CDATA[MyPiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.spinroom.pl/?p=1556</guid>
		<description><![CDATA[Czy trwająca właśnie kampania prezydencka w Polsce okaże się przełomem, jeśli chodzi o podejście polityków do wykorzystywania Internetu? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie. Jak zwykle wpływ na to ma kombinacja wielu czynników. Od 2008 r. piszę na tym blogu o tym jak można toczyć kampanie w Sieci. Obserwując kampanię wyborczą, która [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Czy trwająca właśnie kampania prezydencka w Polsce okaże się przełomem, jeśli chodzi o podejście polityków do wykorzystywania Internetu? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie. Jak zwykle wpływ na to ma kombinacja wielu czynników. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Od 2008 r. piszę na tym blogu o tym jak można toczyć kampanie w Sieci. Obserwując kampanię wyborczą, która właśnie nabiera rozpędu w Polsce, mogę z satysfakcją stwierdzić, że po raz pierwszy w naszym kraju Internet zaczyna odgrywać ważną rolę w procesie wyboru nowego prezydenta.</p>
<p style="text-align: justify;">Inaczej niż w pionierskich czasach kampanii Deana i &#8211; do pewnego stopnia &#8211; Obamy, narzędzia umożliwiające toczenie nowoczesnych kampanii wyborczych są od dawna w użyciu w Polsce, przez polityków i wyborców. Podobnie jak w przypadku mediów, gdzie zaciera się podział między odbiorcą a nadawcą treści, wyborcy przeistoczyli się z biernych odbiorców przekazu politycznego do jego współtwórców. Twitter, Facebook, blip, nasza-klasa, blogi &#8211; wszystkie te platformy są niejako &#8220;gotowe&#8221;, przekroczyły masę krytyczną użytkowników, by stały się ważne dla celów kampanii. Również partie zaczęły tworzyć własne platformy internetowe &#8211; takie jak (znajdujący się cały czas w fazie beta) <a href="http://mypis.pl/">MyPis</a>, będący w wielu punktach zbieżny z <a href="http://usa2008.blox.pl/2008/05/TECHNOLOGIA-POLITYCZNA-2008-DEMOKRACI-I.html">opisywanym</a> przeze mnie wielokrotnie portalem My.barackobama.com. <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7873842,Kampania_w_sieci__Odc__3__Subiektywny_ranking_stron.html">Rankingi </a>tego jak wyglądają strony internetowe kandydatów są ważne, ale tylko w kontekście używania ich przez sztaby jako platform organizacji i wielostronnej komunikacji z wyborcami.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak kluczowe w tym momencie jest to, że np. zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego czy Bronisława Komorowskiego tworzą w Internecie klasyczny ruch oddolny (grassroots) &#8211; sami, bez udziału sztabu wyborczego tworzą własne grupy na facebooku, rozsyłają linki do tekstów swoich ulubionych publicystów i komentatorów, tworzą polityczną &#8220;organizację bez organizacji&#8221; jak by to<a href="http://www.shirky.com/herecomeseverybody/"> powiedział Clay Shirky</a>. Jak widać <a href="http://www.spinroom.pl/?p=799">&#8220;netroots&#8221; w Polsc</a>e (o których jakiś czas temu wspominałem) tworzy w tym momencie prawica. W tym momencie też zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego są najbardziej aktywni i robią najlepszą &#8220;oddolną&#8221; kampanię, zwłaszcza na Facebooku. Z tego punktu widzenia fakt, że Jarosław Kaczyński udzielił dziś <a href="http://jankepost.salon24.pl/181395,jaroslaw-kaczynski-dla-salon24-czas-porozumienia">pierwszego</a> wywiadu dla salonu24, nie zaś w mediach tradycyjnych ma ogromny sens.</p>
<p style="text-align: justify;">To oni właśnie tworzą kampanię wyborczą w Internecie &#8211; i dzieje się to bez centralnego sterowania, które w tym momencie nie jest potrzebne. Ta kampania przypomina bardzo wyraźnie właśnie<a href="http://www.wired.com/wired/archive/12.01/dean.html"> kampanię</a> Howarda Deana w 2004 r. gdy blogerzy, internauci i aktywiści polityczni zbudowali swoją alternatywę dla klasycznej, kampanijnej struktury. Podobny mechanizm zadecydował o dużym sukcesie (przynajmniej wizerunkowo-finansowym) Rona Paula w 2007 i 08 roku.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest to kampania Baracka Obamy ani Hillary Clinton gdyż brakuje synergii między klasyczną kampanią a tą &#8220;oddolną&#8221;. Obama, dzięki mistrzowskiemu połączeniu tych dwóch struktur zdołał wygrać wybory. Oddolny entuzjazm jego zwolenników, chęć poświęcania czasu i energii były połączone z doskonałą koordynacją sztabu na każdym poziomie, od narodowego po lokalny.  W tym momencie wspominany przeze mnie portal <a href="http://mypis.pl/">MyPis</a> &#8211; na którym według planu mają być stopniowo udostępnione narzędzia do organizowania lokalnych eventów, mobilizacji elektoratu itd &#8211; byłby najbliższym wzorcom amerykańskim narzędziem do budowy tej synergii.</p>
<p style="text-align: justify;">To jak będzie dalej toczyć się kampania wyborcza, i kto w niej ostatecznie zwycięży po raz pierwszy zależy w pewnym stopniu od potencjału mobilizacyjnego i entuzjazmu ludzi w Internecie, którzy chcą zaangażować się po którejś ze stron politycznej rywalizacji. To jest zmiana, na którą czekaliśmy.</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.spinroom.pl/?feed=rss2&amp;p=1556</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
